Okruszki z szuwarów - październik bez samochodu
Takie ulotne drobiazgi, porywane zwykle przez wiatr, a jednak całkiem ciekawe i warte zanotowania. Tym razem z października, który okazał się miesiącem bez samochodu. Pierwszy raz popsuł się jeszcze pod koniec września, by potem nagle ozdrowieć na kilka dni, po czym kompletnie rozsypała się skrzynia biegów. Jazda przez zakorkowany Olsztyn (remontowane są niemal wszystkie strategiczne ulice miasta, a na obrzeżach trwa budowa obwodnicy) tylko ze sprawnym trzecim biegiem - bezcenne doświadczenie. Chodzenie pieszo ma swoje plusy dodatnie i ujemne. Zwłaszcza, gdy mieszkasz i pracujesz na wsi i to w oddalonych od siebie o 30 km miejscach, do których nie dojeżdża komunikacja publiczna. Nagle musisz przestać się spieszyć, bo po prostu nie da się określić w jakim tempie będziesz się dzisiaj przemieszczać. Przypomniałam sobie studenckie czasy i znów zaczęłam jeździć autostopem. Okazało się, że bardzo to lubię. Ludzie są ciekawi i uczynni. Pewnego dnia mój czteroletni synek spoj...