Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2016

Kiermaszowy maraton, czyli to co lubię najbardziej

Obraz
Co prawda wolę Bożonarodzeniowe jarmarki, ale Wielkanocne też nie są złe.  Dzień przed Niedzielą Palmową ruszyłam więc na poszukiwanie skarbów wśród stoisk warmińsko-mazurskich rękodzielników. Pierwszy przystanek o 9 rano w Prejłowie. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że w mojej gminie nie brakuje zdolnych ludzi. Zaopatrzona w przyozdobione kacze i gęsie wydmuszki oraz kwiatek ze skóry, zaliczyłam kolejny przystanek, czyli Dywity. Niestety w targowej stodole były dziś głównie żywnościowe skarby. Jednak główny cel wyprawy był jeszcze przede mną. Żeby do niego dotrzeć, trzeba było przejechać ponad 100 km na zachód, aż do Elbląga. Odbywała się tam 19 marca bardzo wesoła uroczystość - "Pogrzeb żuru i śledzia". Pierwszy wrażenie i szok - zamiast obiecanych dziesiątek stoisk ze świątecznymi ozdobami, kilka opustoszałych kramów z kiełbasami. Najwyraźniej elblążanie rzucili się na smakołyki z samego rana i wymietli je niemal do szczętu. Na szczęście okazało się, że to dopiero poc...