Jak zrobić najlepszy sklep internetowy w 13 punktach
Przygotowuję się właśnie do stworzenia strony internetowej sklepu, więc przeszukałam sieć, by znaleźć na nią najlepszy przepis. Jaka ma być wiadomo – przyjazna, piękna, użyteczna, nowoczesna. Tylko właściwe co to znaczy?
Przejrzałam więc tysiąc artykułów o trendach, milion inspirujących stron internetowych i wyrobiłam sobie jakie takie pojęcie. Podoba mi się zwłaszcza tekst Pawła z Web Design Studio na ten temat (można go przeczytać tutaj), ale generalnie co autor, to recepta. Każdy musi sam wybrać, to co najbardziej mu odpowiada. A to co według mnie najważniejsze, spisałam w 13 punktach. Jeśli masz inne zdanie, napisz komentarz. Chętnie podyskutuję na ten temat.
Przejrzałam więc tysiąc artykułów o trendach, milion inspirujących stron internetowych i wyrobiłam sobie jakie takie pojęcie. Podoba mi się zwłaszcza tekst Pawła z Web Design Studio na ten temat (można go przeczytać tutaj), ale generalnie co autor, to recepta. Każdy musi sam wybrać, to co najbardziej mu odpowiada. A to co według mnie najważniejsze, spisałam w 13 punktach. Jeśli masz inne zdanie, napisz komentarz. Chętnie podyskutuję na ten temat.
- Niezbyt trendy. To co się zawsze liczy, czyli zdrowy rozsądek, sprawdza się także przy tworzeniu sklepów internetowych. Nie będzie wielkim odkryciem, jeśli powiem, że absolutny must have 2016 roku, teraz jest już pase (można przeczytać o tym tutaj i tutaj). Im więc strona będzie bardziej modna, tym mniej ponadczasowa. Jeszcze dwa lata temu modne było scrollowanie, czyli długaśne strony przewijane bez końca, teraz się od tego odchodzi. I chwała! Moja strona więc będzie miała strukturę pionową, ale bez przesady. I na wszelki wypadek odpuszczę też sobie modne w tym sezonie cieniowanie.
- Piękno prostoty. Gdy zaczynałam się rozglądać, miałam pewne wyobrażenie o tym, jak chciałabym, żeby wyglądała moja strona. Przede wszystkim powinna być taka piękna, pełna ciekawych informacji, że każdy kto na nią wejdzie powie „Wow”. No co najmniej jak ta.Teraz się to trochę zmieniło. Generalnie mniej znaczy więcej (dla chętnych).
- Mobilki na pierwszym miejscu. Zwracam honor Kasi, graficzce, która przygotowywała nam logo. Na moje marudzenie, że jest zbyt proste, bez przerwy powtarzała, że tak musi być, żeby dobrze wyglądało na urządzeniach mobilnych. No niestety, miała rację i teraz to wiem. Ruch na stronach internetowych z tabletów i telefonów stale rośnie, więc nie ma co się kłócić z faktami, tylko trzeba przyjąć je do wiadomości. Już nie wystarczy uwzględnić ten trend, ale należy w pierwszej kolejności myśleć o mobile, dopiero potem rozbudowywać do komputerów.
- Karty na stół, tfu, na ekran. Układ karciany, czyli blokowanie w treści w prostokątach, to łatwy sposób na stworzenie spójnego przekazu. Sprawia też, że strona jest uporządkowana i łatwiej po niej nawigować. Do mnie to przemawia, chociaż uważam, że i w geometrii potrzebna jest odrobina fantazji.
- Szablony, czyli gdzieś już to widziałam. Strona musi wyglądać dobrze na różnych urządzeniach, a klient od razu powinien się na niej poczuć jak w domu. Ok, zgoda, ale po przejrzeniu setek stron mam wrażenie, że dzielą się one na dwie kategorie – identyczne i dziwne. Te pierwsze są mało inspirujące, te drugie nieprzyjazne dla użytkownika. Czy nie ma złotego środka? Myślę, że diabeł tkwi w szczegółach i warto zadać sobie sporo trudu i przełamać trochę schemat, nawet kosztem prostoty.
- Litery to nie tylko słowa. Typografia to wielka sztuka i siła. Krój czcionki ma olbrzymie znaczenie dla całościowego efektu, a użycie słów, jako elementów graficznych, to dobry sposób, by uatrakcyjnić stronę, nie tracąc jej prostoty. Tyle, że nie jest to łatwe.
- Animacje, wideo i muzyka. Sorry, ale tego nie kupuję. Niby modne i trendy, ale mnie takie rzeczy po prostu na stronach irytują. Jak będę chciała wprowadzić użytkowników w nastrój piosenką, to wrzucę z nią post na facebooka. Np. z taką Ruchome slidery, których kiedyś byłam fanką, też idą do kosza. Jeśli już się na jakieś zdecyduję, to na takie, które zmieniają się po kliknięciu.
- Pasek wskaże drogę. Dla mnie absolutny must have w tym sezonie, czyli pasek z najważniejszymi informacjami, który obniża się w miarę przewijania strony. Szczególnie, że często mam otwartych wiele stron naraz i czasami nie wiem gdzie akurat jestem. Pewnie nie tylko ja tak mam, bo nawet Karl Lagerfeld sprawił sobie pasek. Z tego samego powodu favikona, czyli maleńkie logo, które pojawia się na zakładce przy adresie, też jest konieczna.
- Mało słów, tylko drogowskazy. Na stronach głównych lepiej darować sobie ideologię. To też dla mnie nowość, bo dotąd byłam przekonana, że każdy na dzień dobry musi wiedzieć, że prowadzę biznes z sercem, że to nie jest zwykły sklep, ale miejsce w którym można spotkać twórców, wyjątkowe historie. To wszystko oczywiście jest potrzebne, ale dla chętnych. Dla nich będzie w widocznym miejscu mieszczona zakładka o mnie i link do bloga. Do niechętnych trzeba mówić obrazami i hasłami-drogowskazami.
- Nieszczęsny newsletter. Nie ma nic bardziej irytującego od bombardujących okienek pop-up – wujek Google też jest tego zdania. Skuście mnie najpierw, to sama się zapiszę na newsletter, wystarczy, że łatwo znajdę odpowiednie miejsce na stronie. U mnie wyskakujących okienek nie będzie, no może czasem i jedno, takie co się pokazuje tylko raz.
- Zostań moim znajomym na dłużej. Dobrze widoczne i ładnie wkomponowane ikonki mediów społecznościowych to podstawa. Jeśli moja strona się komuś spodoba, przedmioty które oferuję są według niego godne uwagi, to chętnie kliknie „Lubię” i „Obserwuj” na Facebooku, nawet jeśli nie zrobi teraz zakupów. Wielu wierzy w moc newslettera, ja wierzę w siłę Facebooka, Instagrama i Pinterestra. Wiem, że zasięgi coraz słabsze, ale nieprzeczytanymi newsletterami w mojej skrzynce możnaby wytapetować cały internet. Czy pokazywać screeny profili w social mediach, czy ograniczyć się tylko do ikonek? Kiedyś byłam zwolenniczką tego pierwszego rozwiązania, teraz szczerze mówiąc -sama nie wiem.
- Blog musi być. Gadania na głównych stronach powinno być mało, ale co zrobić, jeśli mamy dużo do powiedzenia? Ja np. mam. Chciałabym opowiedzieć klientom jakie wspaniałe rzeczy kupują, jacy cudowni ludzie je robią, z jak niezwykłego miejsca pochodzą. Tyle jest historii, które warto pokazać, ale nie wszyscy chcą ich słuchać. Na facebooku się nie rozpiszę, więc blog musi być, bo myślę, że dziwaków którzy lubią czytać jest sporo. Poza tym to dobrze robi pozycjonowaniu strony
- Mów do mnie po ludzku. To ważne, żeby ludzie obdarzyli sklep zaufaniem, żeby wiedzieli, że pracują w nim życzliwe osoby. Dlatego wszelkie informacje techniczne – sposób dostawy, reklamacji, regulamin etc. - muszą być napisane w prosty, zwięzły i przystępny sposób. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dodać link do szczegółowo rozpisanych zasad. To wzbudzi zaufanie także u tych bardziej podejrzliwych i dociekliwych.

Komentarze
Prześlij komentarz